[Felieton Paksu-nam] Marionetkowy Trump… Ziarno zła to „America First”

wejście:
SUNAM PARK
By SUNAM PARK Redaktor naczelny

Narodziny faszyzmu XXI wieku: „America First”

[Magazyn Kave = redaktor Pak Su-nam] 28 lutego 2026 r., sobota, poranek. W małym mieście Minab w prowincji Hormozgan na południu Iranu 7-letnie dziewczynki szykowały się do lekcji matematyki. Ostrzyły ołówki, rozkładały zeszyty, witały się z przyjaciółkami i śmiały się w głos — zwyczajny poranek o 10:45. Z sufitu sali w szkole podstawowej im. Shajareh Tayyebeh runął w dół. Najprawdopodobniej był to pocisk manewrujący typu Tomahawk wystrzelony przez amerykańską marynarkę wojenną. Zginęło 168 dzieci. Pogrzebano razem 14 nauczycieli. W wieku od 7 do 12 lat — najmniejsi i najbardziej niewinni ludzie na tym świecie — z zamkniętymi oczami trzymali zamiast ołówków kupy popiołu. Amnesty International przeanalizowała, że był to „błędny ostrzał oparty na przestarzałych informacjach”, a armia amerykańska, uderzając w przyległą bazę morską IRGC (Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej), od lat wciąż traktowała odłączoną szkołę jako część obiektu wojskowego. Ekspert od broni i dyrektor generalny ARES (Usługi Badawcze Uzbrojenia) N.R. Jenzén-Jones powiedział CNN: „To najpewniej niepowodzenie w procesie doboru celu (targeting failure). W którymś miejscu w cyklu informacji nie dokonano aktualizacji albo wybrano zły cel”.

To działa prosto. Zapiszmy fakty.

28 lutego 2026 r. USA i Izrael rozpoczęły na całym terytorium Iranu zakrojone na wielką skalę wspólne naloty uderzeniowe w ramach operacji o kryptonimie „Operation Epic Fury”. W wyniku nalotu zginął najwyższy przywódca Iranu Ali Khamenei, zniszczono ośrodek jądrowy Natanz, a siły morskie irańskich Strażników Rewolucji zostały całkowicie zrujnowane. Uzasadnienia, które przedstawiała administracja Trumpa, różniły się niczym bufet. Usunięcie „nadchodzącego zagrożenia” ze strony Iranu, powstrzymanie rozwoju broni jądrowej, zniszczenie zdolności rakietowych, zabezpieczenie zasobów ropy, a wreszcie zmiana reżimu (regime change). Tyle uzasadnień oznacza paradoksalnie jedno: nie ma żadnego rzetelnego uzasadnienia. Jeszcze przed rozpoczęciem wojny minister spraw zagranicznych Iranu Badr al-Busaidi pośredniczył w amerykańsko-irańskich negocjacjach nuklearnych. Tego dnia — w dniu nalotu — napisał na X (dawny Twitter): „Jestem zawiedziony. Aktywne i poważne negocjacje znowu zostały podkopane. Wzywam USA: nie wchodźcie już w to. To nie jest wasza wojna”. A co zrobił Trump? Podczas lotu Air Force One na trasie do Corpus Christi w Teksasie wydał rozkaz ataku. W samolocie, jedząc przekąski, podpisał dokumenty nakazujące śmierć 168 dzieci. Potem kilkakrotnie ogłaszał „zwycięstwo”. Nawet kłamał: „Siły Iranu zostały zniszczone”.

Spójrzmy na skalę strat. Według organizacji irańskich obrońców praw człowieka HRANA (stan na 7 kwietnia 2026 r.) liczba zgonów w wyniku nalotów w Iranie wyniosła 3 636 osób, z czego 1 701 to cywile. Dodatkowo zginęło 1 800 osób w Libanie, 23 w Iraku i 11 w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. UNICEF podaje, że w ciągu 10 dni od rozpoczęcia wojny na całym Bliskim Wschodzie zginęło lub odniosło obrażenia ponad 1 100 dzieci. Tylko w samym Iranie zginęło 200 dzieci, w Libanie 91, w Izraelu 4, a w Kuwejcie 1. UNICEF określił sytuację jako „katastrofalną (catastrophic)” dla milionów dzieci. W samym Iranie zniszczono co najmniej 20 szkół i 10 szpitali.

Jak zareagował świat? Tylko jakby wbić gwoździe w trumnę — prawnicy od prawa międzynarodowego i światowi przywódcy powiedzieli wszyscy to samo.

Oona Hathaway, profesor prawa na Uniwersytecie Yale, nazwała amerykańskie naloty na Iran „jaskrawie nielegalnymi (blatantly illegal)”. „The Washington Post” donosiło, że jej wypowiedź „odzwierciedla ogromną część środowiska prawników od prawa międzynarodowego”. Eksperci Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka (OHCHR) określili tę wojnę jako „oczywiste naruszenie prawa międzynarodowego i akt agresji (act of aggression)”, ostrzegając, że „USA i Izrael muszą przestać uważać się za ponad międzynarodową legalnością, prowadząc wojnę i ją eskalując”. Sekretarz generalny ONZ António Guterres wezwał do „natychmiastowego przerwania działań wrogości i obniżenia napięcia”. Prezydent Francji Emmanuel Macron ostrzegł, że ta wojna „otworzyła skrzynkę Pandory, która niesie poważne skutki”. Przywódcy Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii w oświadczeniu wspólnym wezwali do „woli na rzecz stabilności regionu” i „wznowienia negocjacji”.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji nazwało ten atak „planowo zaplanowanym i niesprowokowanym aktem zbrojnej agresji (preplanned and unprovoked act of armed aggression)”. Chińska „Xinhua” opublikowała razem z karykaturą wujka Sama (Uncle Sam) hasło: „Hegemonizm jest jedynym językiem, jaki znam (Hegemonism is the only language I know)”. Jeffrey Sachs, profesor ekonomii na Columbia University, wystąpił w Democracy Now! i nazwał tę wojnę „najbardziej jawnym i bezczelnym atakiem na Kartę ONZ i prawo międzynarodowe od 1945 roku”. Powiedział dalej: „To najbardziej jaskrawy faszyzm, jaki widzieliśmy od czasów faszystowskich w II wojnie światowej… Dwaj złośliwi narcyzi, Netanyahu i Trump, pchają nas ku katastrofie.”

Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze w 1946 r. orzekł, że „rozpoczęcie wojny napastniczej jest najwyższą zbrodnią międzynarodową (supreme international crime)”. Ponieważ w sobie zawiera „skumulowane całe zło”. Zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości i wszystkie ich poboczne zbrodnie wynikają z tej podstawowej zbrodni — bezprawnego wszczęcia wojny. Minister obrony Trumpa, Pete Hegseth, zadeklarował, że w tej wojnie „nie ma żadnych głupich zasad prowadzenia działań (stupid rules of engagement)”. Sam Trump powiedział też: „Jedyną granicą mojej światowej potęgi jest moja własna moralność. To jest… to, co mam w głowie. Nie potrzebuję prawa międzynarodowego”.

Takie wypowiedzi są równie puste jak skórka od pomarańczy. A jednak świat nie pyta o to, kto tę skórkę rzucił, tylko o to, na jaki sznurek (thread) się nadziała.


Ciekawe jest to, że nawet obywatele USA nie zgadzają się na tę wojnę.

Według sondażu z 25 marca 2026 r. przeprowadzonego przez Pew Research Center 61% Amerykanów oceniło postępowanie Trumpa w sprawie wojny z Iranem jako negatywne (disapprove), a 59% stwierdziło, że użycie siły zbrojnej było „błędną decyzją”. 40% Amerykanów uważało, że ta wojna „nie sprawi, iż USA będą długofalowo bezpieczniejsze”, a odsetek tych, którzy odpowiedzieli, że uczyni je bezpieczniejsze, wynosił zaledwie 22%.

Także w sondażu opinii publicznej na Uniwersytecie Quinnipiac 54% wyborców sprzeciwiło się wojnie, a nawet w samym sondażu Fox News 58% Amerykanów zadeklarowało sprzeciw.

Jednak — i właśnie jedna liczba mrozi krew w żyłach.

75% popierających Partię Republikańską popierało naloty na Iran. A wśród nich aż 90% rzekomych zwolenników MAGA (Make America Great Again) popierało tę wojnę. Wsparcie wśród republikanów niebędących z MAGA wynosiło 52%.

Przeczytajcie jeszcze raz. 90% zwolenników MAGA.

To nie problem samego człowieka, jakim jest Trump. To problem ideologii. Nie Trump jest winny — tylko problem podłoża, które sprawia, że Trump staje się możliwy.


Dobra, trzeba cofnąć się o krok i postawić bardzo niewygodne pytanie, nawet jeśli jest nie do końca eleganckie.

Skąd wziął się Trump?

Większość mediów krytykuje Trumpa. Media społecznościowe wyśmiewają go, a komentatorzy polityczni roztrząsają jego ignorancję i narcyzm. Jednak te analizy, sunące po drodze jak niebezpiecznie koziołkujące jelenie — nie trafiają w sedno. Trump nie jest przyczyną, tylko skutkiem. Trump nie jest strzałą, lecz zaledwie kamieniem odbitym od cięciwy łuku.

A nazwa tej cięciwy brzmi „America First”.

Według analizy Council on Foreign Relations (CFR) polityka zagraniczna Trumpa w ramach „America First” na pierwszy rzut oka wygląda jak neoizacjonizm, ale w istocie jest projektem hegemonii w przebraniu nowego (neo-) imperializmu. Trump zapowiadał aneksję Kanady, domagał się przejęcia Grenlandii i groził kontrolą Kanału Panamskiego. Stosował siłę zbrojną w Wenezueli, Iranie, Iraku, Nigerii, Somalii, Syrii, Jemenie oraz w regionie Karaibów.

Czy to jest izolacjonizm? Nawet przedszkolak, gdyby dostał przed sobą mapę świata, odpowiedziałby „nie”.

Naukowy artykuł E-International Relations „America First, Humanity Second” analizuje to jeszcze ostrzej. Autorzy określają w nim „America First” Trumpa jako bezpośredniego potomka XIX-wiecznego „Manifest Destiny” — ideologii ekspansjonistycznej, zgodnie z którą USA otrzymały świętą misję panowania nad całą Ameryką Północną. Autorzy piszą: „To imperializm swoisty dla Trumpa i MAGA, będący przedłużeniem tradycji ekspansjonistycznej trwającej od czasów ‘Manifest Destiny’. ”Kluczowy argument jest taki. „Jeśli Ameryka ma zawsze być ‘pierwsza’, to reszta ludzkości (humanity) automatycznie staje się ‘druga’.” „America First” nie jest tylko sloganem politycznym. To deklaracja ontologiczna, która obniża status do „istnień drugiej kategorii” 95,8% populacji świata.

Gdyby się jeszcze bardziej dokopać do korzeni „America First”, trafiamy na granitową podstawę: „American Exceptionalism” — amerykański wyj^ątkowizm. Artykuł Jamesa W. Ceasera z 2012 r. „The Origins and Character of American Exceptionalism” analizuje, że to pojęcie istniało od powstania USA w formie „przeznaczonej misji”, a „gdy tylko dostępna była siła, ta misja często przybierała formę imperialistyczną albo jednostronną”.

Artykuł Nayaka i Malone’a z 2009 r. „American Orientalism and American Exceptionalism” (opublikowany w International Studies Review) argumentuje, że amerykański wyjątkowizm stanowi fundament amerykańskiej tożsamości, polityki zagranicznej i hegemonii, a przy założeniu, że zwykli ludzie na Bliskim Wschodzie pragną tego samego co Amerykanie, uzasadnia „zniszczenie wroga i ofensywne, zmilitaryzowane podejście”.

Noam Chomsky ujął to krótko i brutalnie: „Wyjątkowizm to koncepcja, którą posiada każde wielkie państwo i zawsze jest błędna (Exceptionalism is a concept held by every great power, and it's always wrong).” Zwrócił uwagę, że pod fałszywą obietnicą, iż amerykańskie interwencje za granicą są dobroczynne, w praktyce „korzystają tylko najbardziej potężni Amerykanie”.

Jeffrey Sachs, profesor ekonomii na Columbia University, w swojej książce „A New Foreign Policy: Beyond American Exceptionalism” (2018) systematycznie analizuje, jak amerykański militaryzm i wyjątkowizm wypaczyły politykę wobec Bliskiego Wschodu, rejestrując schemat, który spowodował „dziesiątki tysięcy ofiar cywilnych w Iraku, tysiące ofiar po stronie Amerykanów i koszty sięgające bilionów dolarów”.

Jeśli ułożyć rodowód amerykańskiego wyjątkowizmu, wygląda to tak:

Manifest Destiny (1840s) → odrodzenie doktryny Monroe (Monroe Doctrine, 1823) → wyjątkowicza polityka zagraniczna → MAGA/„America First” → inwazja na Iran (2026)

To nie jest szaleństwo jednej osoby. To produkt dojrzewania ideologii na przestrzeni 200 lat.


W tym miejscu postawię kluczową tezę. To, choć jest nieco napuszona i żałuję, że może zabrzmieć niemiło — jako wyjaśnienie dla mądrych czytelników, którzy nie poczują się urażeni — pozwólcie, że zadam jedno pytanie.

Gdy zniknie Trump, czy problem zniknie?

Odpowiedź jest tragicznie prosta. Nie.

Jak pokazują sondaże w Fox News, 90% zwolenników MAGA popiera tę wojnę. 77% republikanów popiera działania militarne, a 79% wierzy, że ta wojna „sprawi, iż świat będzie bezpieczniejszy”.

To, co te liczby oznaczają, jest oczywiste. Trump nie stworzył tego żaru — Trump tylko wdrapał się na niego. Deska surfingowa nie tworzy fali. To fala podnosi deskę surfingową.

Analiza think tanku Foreign Policy in Focus (FPIF) trafnie to ujmuje: amerykański Kongres nie zdołał zdobyć głosów, aby przeforsować uchwałę o uprawnieniach do użycia siły (War Powers Resolution), mimo że przed rozpoczęciem wojny nawet nie konsultowano tego z prezydentem. Wszystkie strony — obie izby, różni prezydenci — „pozwoliły na rozpoczęcie i kontynuowanie wielkiej siły militarnej, nawet nie udając, że domagają się uprawnień do wypowiedzenia wojny”.

To nie problem wyłącznie Trumpa. Inwazja na Irak w 2003 r. nie była wyłącznie problemem Busha. Irański zamach stanu z 1953 r. (obalenie Mosaddegha) też nie był problemem wyłącznie Eizehowera. Wojna w Wietnamie nie była wyłącznie problemem Johnsona ani Nixona.

Eksperci ONZ ds. praw człowieka powiedzieli: „Dziesiątki lat zamachów stanu, interwencji militarnych i ingerencji za pomocą jednostronnych sankcji wobec Iranu i całego Bliskiego Wschodu doprowadziły do chaosu w tym regionie i musi się to skończyć”.

Dziesiątki lat. Kadencja Trumpa to tylko część tych dziesięcioleci.

Artykuł „Whither the ‘City Upon a Hill’? Donald Trump, America First, and American Exceptionalism” opublikowany w Texas National Security Review podkreśla, że aby zrozumieć „America First” Trumpa, trzeba koniecznie przeanalizować leżącą u jego podstaw nadrzędną narrację — amerykański wyjątkowizm. Trump nie jest nową wersją wyjątkowizmu — to wyjątkowizm wreszcie zdjął ubranie.


Wróćmy zatem jeszcze raz do Minabu.

3 marca 2026 r. tysiące Irańczyków wyszło na ulice i chowało ciała dzieci. Małe trumny owinięte w białe płótno ciągnęły się w nieskończoność. W Tokio w Japonii irańska organizacja „Moje Iran” wśród osób mieszkających tam Irańczyków zorganizowała „ceremonię upamiętniającą 168 dzieci, ofiar wybuchu szkoły podstawowej w Minab”. Irańczycy mieszkający w Japonii i japońscy obywatele spotkali się razem i zapalili świece. Amnesty International przeanalizowało, że broń użyta w tym ataku najprawdopodobniej była amerykańskiego pochodzenia rakietą manewrującą Tomahawk. Szkoła została odseparowana od bazy IRGC fizycznie wiele lat wcześniej, a nawet wybudowano osobne wejścia. Zdjęcia satelitarne z grudnia 2025 r. uchwyciły, jak dzieci bawią się piłką na boisku. Mimo to wojsko amerykańskie rozpoznało tę szkołę jako część obiektu wojskowego i ją zaatakowało.

Wysoki Komisarz ONZ ds. praw człowieka Volker Türk stwierdził, że te naloty „budzą poważne obawy co do tego, czy przestrzegano międzynarodowego prawa humanitarnego”. Rzeczniczka ONZ Ravina Shamdasani powiedziała: „Ten atak nie może stać się kolejnym przerażającym wydarzeniem, które znika z nagłówków i przestaje być priorytetem. Musi dojść do ustalenia odpowiedzialności”.

Amerykańska organizacja Friends Service Committee — AFSC (American Friends Service Committee) — wyliczyła koszt tej wojny: około 65 miliardów dolarów, czyli 220 milionów dolarów dziennie. To kwota, która wystarczyłaby na opłacenie rocznych wynagrodzeń dla 3300 nauczycieli każdego dnia. 168 dzieci z Minabu mogło otrzymywać edukację przez całe życie za pieniądze odpowiadające zaledwie kilku procentom kosztów wojny, jakie USA wydają w ciągu jednego dnia.


Światowe media i obywatele krytykują Trumpa. Oczywiście, należy go krytykować. Jest najwyższym dowódcą, który wydał rozkaz do wojny, i ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za śmierć 168 dzieci.

Ale jeśli postawimy Trumpa wyłącznie na samej krawędzi rogu, to umknie nam podstawa tego rogu — ogromna, trzymająca go baza.

Jeffrey Sachs ostrzegał: „W USA wciąż istnieje imperialny sposób myślenia (imperial mindset) i to przeszkadza w adaptacji do nowej rzeczywistości”. Analizował, że wojna w Iranie rozmontowała amerykański układ sojuszy, podkreślając zarazem, że źródła tej wojny nie tkwią w ludziach, tylko w strukturalnym imperializmie. Analiza Monthly Review „The Trump Doctrine and the New MAGA Imperialism” idzie jeszcze dalej: „Państwowo-imperialna strategia Trumpa idealnie pasuje do reakcyjnych poglądów jego zwolenników MAGA. Oni nie sprzeciwiają się imperializmowi i militaryzmowi.”

Przeanalizujcie to zdanie jeszcze raz. Zwolennicy MAGA nie sprzeciwiają się imperializmowi. Oni chcą imperializmu. Tyle że chcą, aby ten imperializm był „dla Ameryki”. Właśnie o to chodzi w tożsamości „America First”. Uczynienie imperializmu czymś „demokratycznym”. Najbardziej przebiegła forma ideologii hegemonii w historii ludzkości — gdy ludzie sami potrząsają sztandarem imperium.

Dopóki żyje „America First”, nawet jeśli Trump zostanie postawiony w stan oskarżenia (impeachment), nawet jeśli trafi do więzienia, na scenę wyjdzie drugi Trump. Pojawi się trzeci Trump. Tylko że z inną nazwą marionetki na tej samej linke i tańczącej ten sam taniec.

To Bush dokonał inwazji na Irak w 2003 r. To Trump dokonał inwazji na Iran w 2026 r. Z zachowaniem 23-letniej różnicy, pod innym imieniem prezydenta, ale na gruncie tej samej ideologii zrobiono to samo. Uzasadnienia są inne, ale struktura ta sama. WMD (broń masowego rażenia) zmieniła się jedynie w „nadchodzące zagrożenie”, a scenariusz pozostał bez zmian.


E-International Relations porównuje los „America First” do amerykańskiego prohibicjonizmu (Prohibition). Prohibicjonizm dał amerykańskiemu społeczeństwu w pewnym okresie wielki impuls, ale w końcu runął przez własną sprzeczność. Autor pisze: „Wszyscy ci, których ‘reszta ludzkości’ automatycznie pchnęła na drugoplanowe pozycje — czyli ci, których ‘America First’ uczyniła drugimi w kolejce — będą musieli poczekać, aż Trump i trumpizm zużyją ten prohibicyjny impet”.

Poczekać? A w trakcie czekania — kto odwróci tragedię dzieci z Minabu?

Analiza FPIF kończy tak: „Brak woli w Kongresie i w ONZ oraz osłabienie zdolności wykonawczych nie powstrzymały USA i Izraela przed rozpoczęciem niszczycielskiej nowej wojny. Brak ich zdolności wykonawczych oznacza, że ruchy społeczne i społeczeństwo obywatelskie — w USA i na całym świecie — muszą wyjść na ulice i zażądać, by ich własne rządy rzeczywiście przestrzegały prawa. Bez takich ruchów ludzi nikt nie pociągnie najsilniejszych do odpowiedzialności”.

Tego, na co świat powinien zwrócić uwagę, nie jest konto na Twitterze Trumpa. Tego, co świat powinien stłumić, nie jest polityczne życie Trumpa.

„America First” to ideologia sama w sobie.

To nie jest problem polityki wewnętrznej jednego kraju. W momencie, gdy zginęło 168 dzieci, stało się to problemem całej ludzkości. W chwili, gdy Artykuł 2 ustęp 4 Karty Narodów Zjednoczonych zamienił się w kilka znaków w druku, stało się to problemem przetrwania międzynarodowego porządku.


Łatwo jest krytykować Trumpa. Wyśmiewać jego narcyzm, zamieniać jego gafy w memy i czekać na jego odwołanie — to najwygodniejsza forma krytyki na świecie.

Tylko że to jak uderzanie kukiełkowego noska w scenie teatralnej. Widzowie będą się śmiać, ale podczas następnego przedstawienia ta sama — albo inna o innym imieniu — kukiełka wygłosi te same kwestie. Dopóki nie zmienia się ręka trzymająca linki.

Amerykański wyjątkowizm to wirus sprzed 200 lat, a „America First” to jego odmiana z lat 2020. Ta odmiana zabiła dzieci z Minabu, podpaliła Cieśninę Hormuz i zamieniła prawo międzynarodowe w bibułę.

Zacytujmy słowa Noama Chomsky’ego: „Wyjątkowizm to koncepcja, którą posiada każde wielkie państwo i zawsze jest błędna”. Ameryka też nie jest wyjątkiem. Nie ma wyjątku dla „wyjątkowizmu”.

Zacytujmy słowa Jeffreya Sachsa: „To najbardziej bezczelny faszyzm od 1945 roku”.

A paliwem tego faszyzmu nie jest mózg Trumpa. Paliwem jest pierwotne przeświadczenie „wiemy najlepiej”, które spontanicznie wytwarzają dziesiątki milionów obywateli, którzy zakładają czapki MAGA i krzyczą „USA! USA!”.

Dzieci z Minabu trzymały ołówki. USA wystrzeliły Tomahawki.

Dopóki patrzymy tylko na rękę, która rzuciła tego Tomahawka, ta sama ręka — pod inną nazwą, wobec innych dzieci — znów rzuci Tomahawki.

Musimy przerwać linkę. Nie kukiełki — tylko linki.

„America First” to linka.


Materiały źródłowe

  • Pew Research Center, „Americans Broadly Disapprove of U.S. Military Action in Iran” (2026.3.25)

  • UNICEF, „Child casualties rise amidst deepening Middle East conflict” (2026.3.11)

  • Amnesty International via ReliefWeb, „Those Responsible for Deadly and Unlawful US Strike on School” (2026.3.16)

  • OHCHR, „UN experts denounce aggression on Iran and Lebanon” (2026.3)

  • CNN, „Iran school strike: Analysis suggests US was responsible” (2026.3.6)

  • Jeffrey Sachs, wywiad dla Democracy Now! (2026.3.13)

  • FPIF, „The U.S.-Israeli War on Iran Is Illegal” (2026)

  • E-International Relations, „America First, Humanity Second” (2025.11)

  • CFR, „Trump's 'America First' Rhetoric Masks a Neo-Imperialist Streak” (2026)

  • Restad, H.E., „Whither the 'City Upon a Hill'?” Texas National Security Review (2019)

  • Nayak & Malone, „American Orientalism and American Exceptionalism” International Studies Review (2009)

  • Ceaser, J.W., „The Origins and Character of American Exceptionalism” American Political Thought (2012)

  • Noam Chomsky, za pośrednictwem Truthdig, „Exceptionalism Is Always Wrong”

  • The Washington Post, „After Iran, international law no longer fits reality” (2026.3.5)

링크가 복사되었습니다
검색어를 입력하고 엔터를 누르세요
×